Nie bardzo wiedziałam, jak nazwać ten spontaniczny wytwór.
W planie był hummus, ale z lodówki uśmiechały się do mnie fantastyczne suszone pomidory, które odkryłam ostatnio w Lidlu (i które zgodnie z wytycznymi producenta musiałam wkrótce zużyć), więc nie wahając się zbyt długo, postanowiłam zrobić taki eksperymentalny mix.